Ciepło Twoich dłoni

CIEPŁO  TWOICH  DŁONI

W Twoich dłoniach dłonie moje
Ich miękkością się przystroję
Palce w wonność zmysłów splotę
Złotą nicią je omotę.

Twoje ognie w sobie czuję
Całym sobą mi malujesz
Świat bajkowy, tylko dla nas
Więc zabierzesz mnie na Parnas.

Tak mi dobrze jest jak w niebie
Wiesz, że kocham tylko Ciebie
Twoje usta, dłonie Twoje
Wiem, że zawsze będą moje.

Sny złote

SNY ZŁOTE

Otulam się w sny złote piękne jak marzenia
Poddaję się muśnięciom miękkim jak pieszczenia
W mych zamkniętych oczach świat cudnie wiruje
A spragnione usta dobry mag całuje.

To jest moja bajka, mój ogród wyśniony
Moje przeznaczenie, mój raj utajony
Zamykam w nim siebie, zapadam jak w puch
Choć wiem, że to złudy jest tajemny okruch.

Jeszcze mam sen w sobie, jeszcze płynę w niebie
A już czuję, jak giną złociste jedwabie
I na powrót jestem w świecie pełnym kwiatów
I kocham me życie jak woń aromatów.

JESTEM W PROMIENIACH

JESTEM W PROMIENIACH

Cała jestem w słońca promieniach
Cała jestem w miłości brzmieniach
W chmurach, kochaniach, Twoich objęciach
W zapachach kwiatów, tajnych zaklęciach.

Chcę mą miłością z Tobą się dzielić
Chcę moje szczęśćcie w Tobie wyścielić
Chcę opromienić jutrzenką serce
Chcę wyczarować kwiat w butonierce.

Więc składam dłonie jak muszle złote
I tak kochanie moje w nie wplotę
I będziesz w chmurach, moich objęciach
W zapachach kwiatów, tajnych zaklęciach.

Chcę Ci podarować gwiazdy

CHCĘ  CI  PODAROWAĆ  GWIAZDY

Chcę Ci podarować gwiazdy z nieba mego
Dać Ci posmakować miodu najsłodszego
Ze s łów wyczarować wyznania miłości
Z przytuleń przekazać same cudowności.

Jestem Twoim grzechem, fantazją, boginią
Płomieniem gorącym, snów Twych zwyciężczynią
Cichym echa brzmieniem, pajęczyną złotą
Z Twoich żądnych pragnień przybyłą istotą.

Więc przyjmij me dary, bez końca je smakuj
W okowach kochania na zawsze nas zakuj
Niechaj srebrne gwizdy tylko dla nas świecą
Niechaj nasze serca żarem się rozświecą.

Podarunek od Boga

PODARUNEK  OD  BOGA

Takie mi, Boże, życie dałeś,
Jakie nie dla mnie przecież miałeś
- Wyposażone w kręte drogi
W bezdroża, wichry, wieczne trwogi.

Jakże poradzić sobie miałam?
Jakże wymarzyć to, co chciałam?
Wszak żyłam w czyimś nieistnieniu
Wszak byłam w cudzym zabarwieniu.

Dlaczego błąd ten popełniłeś?
Dlaczego nie mój świat mi przeznaczyłeś?
Przecież iść mogłam gwiezdną drogą
Gdzie wichry, trwogi mnie nie zmogą.

Nie! To jest właśnie życie moje
W niego jak w tęczę się wystroję
Dobrze, że takie dla mnie miałeś
I to, co piękne, z nim mi dałeś.

Oto ja

OTO  JA

Oto ja. Utkana z czarownych konwalii
Skrywam się w cudownej magii
Tam, gdzie w samotność się wtulę
Gdzie się do siebie przytulę.

Sukienką ma wietrze powiewam
Kłaniam się ptakom i drzewom
Całuję gwiazdy na niebie
I cała jestem śpiewem.

Tańczę w różowych obłokach
Z księżycem się ścigam w zawodach
Świat cały biorę w ramiona
Jestem żoną Posejdona.

Głowę unoszę wysoko
Ma duma jest dla mnie opoką
Nie zrani mnie strzała ukryta
Ja swoje rozwijam skrzydła.

Nie dam się złamać wichurom
I porwać podstępnym wirom
Z życiem walczę o życie
I nie chcę być w  mglistym niebycie.

Za późno ?

ZA  PÓŹNO ?

Mojemu Mężowi

Za późno na na miłość gorącą, kwiecistą
Na szaleństw tysiące w noc słodką, srebrzystą
Na moc pocałunków palących jak ogień
Spojrzeń  nienasytych płonących jak płomień.

Za późno na spacer w ogrodzie liliowym
Gdzie wiatr opatula zapachem wiśniowym
Na ławce pobladłe dwa serca wyryte
Słowa najpiękniejsze w pamięci ukryte.

Lecz gdy usta przybliżasz do ust mych gorących
Nic nie ma znaczenia oprócz pragnień drżących
Gdy szepczesz cichutko miłosne zaklęcie
Wiem, że na nic dla nas nigdy za późno nie będzie.

Za wcześnie

ZA  WCZEŚNIE

Za wcześnie za żale po lat upływaniu
Gdy dusza jest ciągle w tańca wirowaniu
A serce gorące kochać nie przestaje
I w głowie wciąż nowa przygoda się baje.

Tyle wciąż słonecznych jest dni do przeżycia,
Tyle nocy upojnych i snów do prześnicia
Tyle pocałunków słodkich jak cukierek
Tyle między nami wciąż cudownych gierek.

Za wcześnie na żale po lat upływaniu
Gdy ciało spragnione jest wciąż w falowaniu
A oczy zamglone tak patrzą miłośnie
I usta nabrzmiałe znów palą jak ognie.

Anioł i diabeł

ANIOŁ  I  DIABEŁ

Anioł i diabeł walczą o mą duszę
Lecz ja jednego i drugiego kuszę
Roztaczam dla nich  szkiełka purpurowe
Motam na oczach wstęgi kolorowe.

Anioł mnie woła, przyciąga do siebie
Pragnie, aby było mi z nim tak jak w niebie
By życie moje płynęło jak spokojne wody
Bym w jego ramionach szukała osłody.

Diabeł się sroży, wabi, przekonuje
Nieznane rozkosze dla mnie wynajduje
Mówi, że tylko przy nim zaznam uwielbienia
I jedynie dla mnie świat w cuda przemienia.

A ja jednego i drugiego łaknę
Chcę, aby obaj byli cali dla mnie
Więcej obiecuję, jeszcze bardziej nęcę
I wiem, że jak bluszczem się nimi okręcę.

I czuję, żem teraz jest słodka jak anioł
A w wirze diabelskim tańczy we mnie żywioł
I teraz obu jestem poślubiona
Bom tak się zrodziła, bom tak jest stworzona.

Zabroń mi, Boże

ZABROŃ  MI,  BOŻE

Zabroń mi, Boże, tańczyć w promieniach
Z wiatrem wirować w najsłodszych westchnieniach
Jak motyl modry wtapiać się w przestworza
Pląsać z obłokami, gdzie migocze zorza.

Zabroń mi, Boże, w muzykę się wtulać
I całą siebie jej puchem otulać
Aż drżące ciało podda się marzeniom
A szelesty pragnień rozśpiewanym echom.

Zabroń mi, Boże, mą poezję pisać
Duszę i tęsknoty dla innych odkrywać
Tworzyć strofy cudne dla serca każdego
Oddać, co najlepsze, z żaru swojego.

Zabroń mi, Boże, kwiaty wpleść we włosy
Biegać w zachwyceniu tam, gdzie złote kłosy
Suknię z maków włożyć jak królewską szatę
Mieć z łąki i lasów przecudną komnatę.

Zabroń mi, Boże, każdą chwilę kochać
Do świata, do ludzi z radością uśmiechać
Schylać się w miłości nad każdą cząsteczką
I być choć przez chwilę jak z bajki księżniczką.

Nie, nie broń mi, Boże….bo to życie moje.