Kamyk pozłocisty

KAMYK  POZŁOCISTY

Darowałeś mi, Panie, kamyk pozłocisty
By dnie  wrogie wymieniał na świat jedwabisty
By drogi  splątane pomógł mi rozplątać
By czego dać nie chcę, nikt nie mógł zażądać.

I tak byłam w śpiewaniach, kochaniach, miłości
Cała otulona w  baśniowe cudności
Na włosach rozwianych motyle siadały
A  myśli radosne moje serce grzały.

Więc czemu mi, Panie, podarek zabrałeś
A w zamian ból, trwogę nieznaną hojną ręką dałeś?
Dlaczego w walczącą  musiałam się zmienić?
Dlaczego nie słuchasz, losu nie odmienisz?

Wiem, że na próżno błagam Ciebie, Panie
Co raz mi zabrałeś, nie będzie oddane
I chociaż innemu dasz swego dukata
W mej dłoni zostanie złocista poświata.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.