Kryształy

KRYSZTAŁY

Rozświetlasz kryształem moje włosy
Zanurzasz usta jak w perły z rosy
Cicho całujesz srebrne promienie
Szukasz w miłości mej ukojenie.

Cóż dać Ci mogę, jak wszystko dałam?
Lata cudowne, łzy, gdy płakałam
Radości, smutki, szaleństw tysiące
I to, co było na tamtej łące.

I to już wszystko, nic nie zostało
To, co być miało, to już się stało
Szarość wieczoru oplata życie
Słońce nie dla mnie jest już w zenicie.

Więc skąd te pragnienia, skąd te tęsknoty?
Dlaczego dla mnie wiąż jesteś złoty?
Gdy jesteś obok, serce przyspiesza
I tylko dla Ciebie chcę być najpiękniejsza.

Ciepło Twoich dłoni

CIEPŁO  TWOICH  DŁONI

W Twoich dłoniach dłonie moje
Ich miękkością się przystroję
Palce w wonność zmysłów splotę
Złotą nicią je omotę.

Twoje ognie w sobie czuję
Całym sobą mi malujesz
Świat bajkowy, tylko dla nas
Więc zabierzesz mnie na Parnas.

Tak mi dobrze jest jak w niebie
Wiesz, że kocham tylko Ciebie
Twoje usta, dłonie Twoje
Wiem, że zawsze będą moje.

Za późno ?

ZA  PÓŹNO ?

Mojemu Mężowi

Za późno na na miłość gorącą, kwiecistą
Na szaleństw tysiące w noc słodką, srebrzystą
Na moc pocałunków palących jak ogień
Spojrzeń  nienasytych płonących jak płomień.

Za późno na spacer w ogrodzie liliowym
Gdzie wiatr opatula zapachem wiśniowym
Na ławce pobladłe dwa serca wyryte
Słowa najpiękniejsze w pamięci ukryte.

Lecz gdy usta przybliżasz do ust mych gorących
Nic nie ma znaczenia oprócz pragnień drżących
Gdy szepczesz cichutko miłosne zaklęcie
Wiem, że na nic dla nas nigdy za późno nie będzie.

Za wcześnie

ZA  WCZEŚNIE

Za wcześnie za żale po lat upływaniu
Gdy dusza jest ciągle w tańca wirowaniu
A serce gorące kochać nie przestaje
I w głowie wciąż nowa przygoda się baje.

Tyle wciąż słonecznych jest dni do przeżycia,
Tyle nocy upojnych i snów do prześnicia
Tyle pocałunków słodkich jak cukierek
Tyle między nami wciąż cudownych gierek.

Za wcześnie na żale po lat upływaniu
Gdy ciało spragnione jest wciąż w falowaniu
A oczy zamglone tak patrzą miłośnie
I usta nabrzmiałe znów palą jak ognie.

Opleć mnie

OPLEĆ MNIE

Opleć mnie sobą jak zapachem lata
Abym mogła zanurzyć się w Tobie jak w jaśminach
Niech Twoje ciało z mym do nieba  wzlata
A dotyk ust naszych sen nie zapomina

Opleć  mnie słowami jak  tęskna muzyka
Abym mogła zanurzyć się w ich tkliwej piękności
Niech ich zmysłów granie całą mnie przenika
A  brzmieniom najczulszym nie zbraknie lekkości

Opleć mnie miłością jak mgiełką czarowną
Abym mogła zanurzyć się w jej puchu objęciach
Niech Twoje kochanie będzie skrą cudowną
A pragnienia nasze w bursztynowych wpięciach

Patrzę w Twe oczy

PATRZĘ  W  TWE  OCZY

Patrzę w Twe oczy głębokie jak morze,
Odgarniam dłonią kosmyk z Twego czoła
I wiem, że  w sercu mym są dla Ciebie zorze
I czuję, że nikt mi Ciebie odebrać nie zdoła.

Kiedy  w pragnieniach tulisz mnie do siebie
Jesteśmy jednym, choć dwa ciała mamy.
I tak nam jest pięknie, tak srebrnie jak w niebie
A czas, który mija, w sobie zatrzymamy.

Słodko wtopieni w jedną ścieżkę bycia
Każdą z dróg innych pójść nam za daleko.
I nie ma dla nas już bez siebie życia
Gdy nasze łodzie płyną wspólną  rzeką.

Więc całuj mnie mocno na nocy uśpienie.
Bym o Tobie śniła, otul puchem białem
Bo jak Ty dla mnie, tak  jam Twym marzeniem
Bo jak ja dla Ciebie, tak Tyś mym kryształem.

Wpleć w moje włosy

WPLEĆ  W MOJE  WŁOSY

Wpleć w moje włosy  miłosne kryształy
Spraw, aby  pragnieniem usta całowały
Owiń wokół talii dłonie gorejące
Unieś w upojeniu na atłasy lśniące.

Cała Ci poddana z zachwytu umieram
Twoje przytulenia jak nektar odbieram
Tańczę w uniesieniach na rozkoszy falach
Drżę jak  lilia wodna w tęczowych szuwarach.

I pragnę zatrzymać nasze miłowanie
Zakląć w nieskończoność do Plejad wznaszanie.
Więc na całą wieczność w jedność się splatamy.
W senność marzeń zmysłów na zawsze chowamy.

Miłości zamglenia

MIŁOŚCI  ZAMGLENIA

Patrzysz w jej oczy  miłością zamglone
Całujesz jej usta czułości spragnione
I wiesz, że jest niesyta uniesień srebrzystych
I pragniesz ją kochać w  dziewannach złocistych.

Chcesz jej ofiarować, co masz najlepszego
Obdarzać skarbami  uczucia swojego
Bo tak, jak Ty kochasz, nikt jeszcze nie kochał
Nikt za nią z tęsknoty tak bardzo nie szlochał.

Jest Twoją Boginią,  Księżniczką, Aniołem
Całym Twoim życiem, chlebem na Twym stole
To dla niej byś oddał wszystkie świata cuda
To dla niej w Twym sercu gra raju etiuda.

Więc teraz smakujesz jej ciało spragnione
Wtulasz się we włosy gwiazdami świetlone
Razem się wznosicie w miłości zamglenia
I dla Was są tylko rozkoszy olśnienia.

Nie mów, że nie kochasz

NIE  MÓW,  ŻE  NIE  KOCHASZ

Nie mów, że nie kochasz, choć wiem, że nie kochasz
Bo od dawna sobą życie moje motasz.
Całą sobą przeczę okrutnym wyznaniom
Wypieram je z siebie, dłońmi się zasłaniam.

Jam w złudę od wieków jak w sen zanurzona
Śnię o tym, żem tylko dla Ciebie stworzona
I że dla Ciebie tylko ja istnieję
A gdy mnie nie ma – Twój czas pustoszeje.

Więc snu nie przerywaj, nie budź marzeń moich
Niech nadal w słodyczy będę zmysłów Twoich
Twoje pocałunki jak żar niech mnie palą
Nasze żądne ciała w jedno niech się scalą.

Niech noc zawiruje od naszej miłości -
W szaleństwa  przemienię duszy Twej skrytości.
Jeśli nie kochałeś, pokochasz mnie teraz
Bo ze mną przeżyjesz błyski lucyferaz.

We śnie czy na jawie
– gdzie chcesz, tam się zjawię.

Twój śmiech

TWÓJ  ŚMIECH

Jak pięknie rozbrzmiewa Twój śmiech, gdyś szczęśliwy!
Z ust Twoich na dywan spływa jak marzenie
I tam się iskrzy jak brylant najczystszy
Który podnieść pragnę i tulić do siebie.

W każdej chwili swojej, w każdej dnia godzinie
Czekam, by pozbierać brylantowe brzmienia
A potem je schować tam, gdzie nie przeminą -
Wtopić w diademowe najcudniejsze lśnienia.

Cała się przystroję blaskiem diademowym
Zalśnię nim najpiękniej, jak tylko potrafię
I będę okruchem śmiechu brylantowym
I do serca Twego jak do raju trafię.