Jesteś

JESTEŚ

Nie przychodzisz do mnie w snach brylantowych
Nie przychodzisz do mnie w zorzach purpurowych
Nie przychodzisz do mnie w marzeń zamgleniach
Nie przychodzisz do mnie w poświat  srebrzeniach.

Ale przychodzisz w złotych  jesieniach
W słodkich pieszczotach, nienasyceniach
W zapamiętaniach, dłoniach gorących,
W tęsknotach ciała, ustach pragnących.

Nie ma Cię w lekkim obłok płynięciu
W wiatru spowiciach,ognisk gaśnięciu
Nie ma Cię w  liści cichych szelestach
W klejnotach cennych,  z pereł agrestach.

Lecz jesteś ze mną w doli- niedoli
W życia płynięciu w wspólnej gondoli
Jesteś w radościach razem doznanych
I dzieciach pięknych, co z sobą mamy.

Za tęczową bramą

ZA  TĘCZOWĄ  BRAMĄ

Za tęczową bramą są śliczne barwienia
Kwiatów słodki zapach,cudne upojenia
Trawa jest puszysta barankowym runem
Drogi posypane wonnym cynamonem.

Są tu wodospady, przeczyste jeziora
Ptaków rozśpiewanie i uśmiech Anioła.
Są bajania wiatru i muzyki brzmienia
Pocałunki gwiezdne i niezapomnienia.

A kiedy w przyszłości bramę tę przekroczysz
To się obłokami jak puchem otoczysz
I zostaniesz tutaj może wieki całe
Bo tu jest Twa ścieżka, bycie doskonałe.

Jak tu miło

JAK  TU  MIŁO

Jak tu cicho, jak miło
W liściach coś szeleściło
Wiatr leciutkim tchnieniem musnął
Gdzieś w zaroślach kicia mrugnął.

Lato ciepłem swym przytula
Marzeniami w duszę wtula
Złotem sypie w miękkie włosy
W darze ma korale z rosy.

Tak tu słodko na tej ławce
Chce się dać rozbawić kawce
Razem skrzydła z nią rozpostrzec
Świat łagodny w sercu dostrzec.

Patrzysz na mnie

PATRZYSZ  NA  MNIE
Mojemu Mężowi

Gdy patrzysz na mnie, Twój wzrok promienieje
Na ustach spragnionych uśmiech błękitnieje
W sercu przesypujesz diamenty kochania
I nigdy Ci nie dość mego ukochania.

Gdy patrzę na Ciebie, cała jestem niebem
Łagodnym obłokiem, niesytym jastrzębiem
Dla Ciebie mam w sobie anioła miłości
I nigdy mi nie dość jest Twej żarliwości.

Tyle lat różowych, srebrnych, malinowych
Tyle słów gorących, tęsknych, akacjowych
I wciąż są przed nami złote drogi słońca
I miłość cudowna z serc naszych płynąca.

Sny złote

SNY ZŁOTE

Otulam się w sny złote piękne jak marzenia
Poddaję się muśnięciom miękkim jak pieszczenia
W mych zamkniętych oczach świat cudnie wiruje
A spragnione usta dobry mag całuje.

To jest moja bajka, mój ogród wyśniony
Moje przeznaczenie, mój raj utajony
Zamykam w nim siebie, zapadam jak w puch
Choć wiem, że to złudy jest tajemny okruch.

Jeszcze mam sen w sobie, jeszcze płynę w niebie
A już czuję, jak giną złociste jedwabie
I na powrót jestem w świecie pełnym kwiatów
I kocham me życie jak woń aromatów.

JESTEM W PROMIENIACH

JESTEM W PROMIENIACH

Cała jestem w słońca promieniach
Cała jestem w miłości brzmieniach
W chmurach, kochaniach, Twoich objęciach
W zapachach kwiatów, tajnych zaklęciach.

Chcę mą miłością z Tobą się dzielić
Chcę moje szczęśćcie w Tobie wyścielić
Chcę opromienić jutrzenką serce
Chcę wyczarować kwiat w butonierce.

Więc składam dłonie jak muszle złote
I tak kochanie moje w nie wplotę
I będziesz w chmurach, moich objęciach
W zapachach kwiatów, tajnych zaklęciach.

Chcę Ci podarować gwiazdy

CHCĘ  CI  PODAROWAĆ  GWIAZDY

Chcę Ci podarować gwiazdy z nieba mego
Dać Ci posmakować miodu najsłodszego
Ze s łów wyczarować wyznania miłości
Z przytuleń przekazać same cudowności.

Jestem Twoim grzechem, fantazją, boginią
Płomieniem gorącym, snów Twych zwyciężczynią
Cichym echa brzmieniem, pajęczyną złotą
Z Twoich żądnych pragnień przybyłą istotą.

Więc przyjmij me dary, bez końca je smakuj
W okowach kochania na zawsze nas zakuj
Niechaj srebrne gwizdy tylko dla nas świecą
Niechaj nasze serca żarem się rozświecą.

Podarunek od Boga

PODARUNEK  OD  BOGA

Takie mi, Boże, życie dałeś,
Jakie nie dla mnie przecież miałeś
- Wyposażone w kręte drogi
W bezdroża, wichry, wieczne trwogi.

Jakże poradzić sobie miałam?
Jakże wymarzyć to, co chciałam?
Wszak żyłam w czyimś nieistnieniu
Wszak byłam w cudzym zabarwieniu.

Dlaczego błąd ten popełniłeś?
Dlaczego nie mój świat mi przeznaczyłeś?
Przecież iść mogłam gwiezdną drogą
Gdzie wichry, trwogi mnie nie zmogą.

Nie! To jest właśnie życie moje
W niego jak w tęczę się wystroję
Dobrze, że takie dla mnie miałeś
I to, co piękne, z nim mi dałeś.

Oto ja

OTO  JA

Oto ja. Utkana z czarownych konwalii
Skrywam się w cudownej magii
Tam, gdzie w samotność się wtulę
Gdzie się do siebie przytulę.

Sukienką ma wietrze powiewam
Kłaniam się ptakom i drzewom
Całuję gwiazdy na niebie
I cała jestem śpiewem.

Tańczę w różowych obłokach
Z księżycem się ścigam w zawodach
Świat cały biorę w ramiona
Jestem żoną Posejdona.

Głowę unoszę wysoko
Ma duma jest dla mnie opoką
Nie zrani mnie strzała ukryta
Ja swoje rozwijam skrzydła.

Nie dam się złamać wichurom
I porwać podstępnym wirom
Z życiem walczę o życie
I nie chcę być w  mglistym niebycie.

Anioł i diabeł

ANIOŁ  I  DIABEŁ

Anioł i diabeł walczą o mą duszę
Lecz ja jednego i drugiego kuszę
Roztaczam dla nich  szkiełka purpurowe
Motam na oczach wstęgi kolorowe.

Anioł mnie woła, przyciąga do siebie
Pragnie, aby było mi z nim tak jak w niebie
By życie moje płynęło jak spokojne wody
Bym w jego ramionach szukała osłody.

Diabeł się sroży, wabi, przekonuje
Nieznane rozkosze dla mnie wynajduje
Mówi, że tylko przy nim zaznam uwielbienia
I jedynie dla mnie świat w cuda przemienia.

A ja jednego i drugiego łaknę
Chcę, aby obaj byli cali dla mnie
Więcej obiecuję, jeszcze bardziej nęcę
I wiem, że jak bluszczem się nimi okręcę.

I czuję, żem teraz jest słodka jak anioł
A w wirze diabelskim tańczy we mnie żywioł
I teraz obu jestem poślubiona
Bom tak się zrodziła, bom tak jest stworzona.