Mam…

MAM…

Dałeś mi, Panie, Serce do kochania,
Abym darowała swoje miłowania
Bym żarem, co we mnie, chciała się podzielić
Bym czarne na inne umiała wybielić.

Dałeś mi, Panie, Oczy do patrzenia
Bym widziała, kogo odegnać od cienia
Abym zobaczyła, jaką łzę obetrzeć
Kogo mam ominąć, a kogo mam wesprzec.

Dałeś mi, Panie, Rozum do rozwagi
Bym żyć lekkomyślnie nie miała odwagi
Aby myśli moje dobroci służyły
Z bezsilnością słabszych odważnie walczyły.

Dałeś mi, Panie, Życie brylantowe
Aby dni i noce były jak bajkowe
Bym co przeżyć miała, z rozkoszą przeżyła
Abym jak jestem, taka zawsze była.

Podarunek od Boga

PODARUNEK  OD  BOGA

Takie mi, Boże, życie dałeś,
Jakie nie dla mnie przecież miałeś
- Wyposażone w kręte drogi
W bezdroża, wichry, wieczne trwogi.

Jakże poradzić sobie miałam?
Jakże wymarzyć to, co chciałam?
Wszak żyłam w czyimś nieistnieniu
Wszak byłam w cudzym zabarwieniu.

Dlaczego błąd ten popełniłeś?
Dlaczego nie mój świat mi przeznaczyłeś?
Przecież iść mogłam gwiezdną drogą
Gdzie wichry, trwogi mnie nie zmogą.

Nie! To jest właśnie życie moje
W niego jak w tęczę się wystroję
Dobrze, że takie dla mnie miałeś
I to, co piękne, z nim mi dałeś.

Zabroń mi, Boże

ZABROŃ  MI,  BOŻE

Zabroń mi, Boże, tańczyć w promieniach
Z wiatrem wirować w najsłodszych westchnieniach
Jak motyl modry wtapiać się w przestworza
Pląsać z obłokami, gdzie migocze zorza.

Zabroń mi, Boże, w muzykę się wtulać
I całą siebie jej puchem otulać
Aż drżące ciało podda się marzeniom
A szelesty pragnień rozśpiewanym echom.

Zabroń mi, Boże, mą poezję pisać
Duszę i tęsknoty dla innych odkrywać
Tworzyć strofy cudne dla serca każdego
Oddać, co najlepsze, z żaru swojego.

Zabroń mi, Boże, kwiaty wpleść we włosy
Biegać w zachwyceniu tam, gdzie złote kłosy
Suknię z maków włożyć jak królewską szatę
Mieć z łąki i lasów przecudną komnatę.

Zabroń mi, Boże, każdą chwilę kochać
Do świata, do ludzi z radością uśmiechać
Schylać się w miłości nad każdą cząsteczką
I być choć przez chwilę jak z bajki księżniczką.

Nie, nie broń mi, Boże….bo to życie moje.

Czemu mnie, Boże…?

CZEMU  MNIE,  BOŻE?

Czemu mnie, Boże, na próby wystawiasz?
Czemu trwogę wielką w życie moje wkładasz?
Czym Ci zawiniłam, żeś mnie nie ukochał?
Cóżem źle zrobiła, żeś za mnie nie szlochał?

Żyłam, jak kazałeś, jak Ci miłe było,
Że to było mało, ani mi się  śniło,
Zchłyśnięta  tęczą na powrót istnienia
Wierzyłam w Twą dobroć, mój Panie Stworzenia.

Ale Ty odwracasz gdzie indziej oblicze
I znów każesz walczyć o kolejne życie
Nie baczysz, co będzie, gdy mi sił nie stanie
I  wybiorę pustkę nad życia kochanie.

Lecz jam jest wprawiona w boje ponad siły
Po chwilach zwątpienia me moce wróciły
I już wiem, dlaczego doświadczasz mnie, Panie,
- Bo gdzie innych  pyłek, tam mnie nic nie złamie.