Zjawiasz się…

ZJAWIASZ  SIĘ…

Zjawiasz się  w snach miękkich jak puch biały
Sprawiasz, by na niebie gwiazdy migotały
A ich blask świetlisty przenikał pokoje
I gdzieś w dal odeszły wszystkie życia znoje.

Lecz jesteś złudzeniem, kruchą marą senną
I tak, jak złudzenie ciągle jesteś zmienną
Raz jesteś Aniołem, raz Diabłem wcielonym
Raz Uwodzicielem, raz Gniewem szalonym.

Do serca przytulasz słodkie miłowanie
By zaraz odrzucić miłe całowanie
A potem uwodzisz miodnymi słowami
By w chwili następnej być grzmotów gniewami.

Kimże więc Ty jesteś gdy tak w snach przychodzisz?
Dlaczego się gniewasz i kogo uwodzisz?
Komu się  pojawiasz a komu wciąż znikasz?
Czemu jest Cię wielu i jawy unikasz?

Pożądanie

  POŻĄDANIE

Przez siedem gór do Ciebie szłam,
Siedem burzliwych mórz pokonałam
I oto u stóp Twych klęczę z nadzieją
Że ciało moje Twe dłonie rozgrzeją.

Drżę cała w pragnień spowita sidła
Marzeniom moim przypinam skrzydła
I wiem już, co się na jawie stanie
I czekam, by przyszło nasze kochanie.

Odgarniasz z twarzy mej złote promienie
Całujesz oczu mych dla Ciebie lśnienie
A żar Twych dłoni rozgrzewa me ciało
I jak Ty pragnę, by Twoim się stało.

Nad nami brzmienia niezwykłe się wznoszą
Zmysłów gorączkę do nieba unoszą
I nie ma dla nas nic oprócz nas samych
I nie ma nic prócz serc kołysanych.

Siedem dla Ciebie mórz pokonałam
Siedem gór przeszłam, być dla Ciebie chciałam
I oto teraz tulę się do Ciebie
I pragnę wciąż od nowa darować Ci siebie.