Jaśminowe niezapomnienie

JAŚMINOWE  NIEZAPOMNIENIE

Jakże mogę o Tobie zapomnieć
Gdy mi jaśmin  pachnie pod oknem
I mnie białą słodyczą całuje
A z nim świat cały cudnie wiruje?

Gdym wracała z bytu – niebytu
Pełna lęku, złorzeczeń i krzyku
Gdym w proteście wznosiła ramiona
Byłam w gniewie swym nieujarzmiona.

Wtedy jaśmin motylem mnie musnął
Wonią cudną z przestworzy nadpłynął
Słone łzy mi scałował z policzków
Dał tysiące miłosnych dotyków.

I pogodził mnie z losem nie moim
I spokojem obdarzył mnie swoim
Dał mi siłę i słodkie wspomnienia
I na powrót przywrócił marzenia.

Jakże mogę o Tobie zapomnieć
Gdy mi jaśmin Twój pachnie pod oknem?

Tyle lat straconych

TYLE  LAT  STRACONYCH

Tyle lat straconych, nieprzeżytych
Tyle dróg w nieznane nieodbytych
Tyle pieśni nigdy nieśpiewanych
Tylu tak kochanych -  niekochanych.

Motyl, co nad łąką cudnie wzlata
Ptak, co w chmurach skrzydła swe rozkłada
Strumień, co z szelestem cichym płynie
Kwiat podarowany tej dziewczynie.

Miłość biegiem czasu zaginiona
Twarz od twarzy w tłumie odwrócona
Dłonie, które boją się dotyku
Serce, co zamarło w niemym krzyku.

Przepłynęło jak westchnienie nasze życie
Nie potrafiliśmy zatrzymać się w zachwycie
Nad strumieniem, ptakiem, nad motylem
Nie daliśmy kwiatu tej dziewczynie.

Miłość, co przepadła, nie powróci
Tamta twarz na zawsze w tłumie się zagubi
Dłonie nie rozgrzeją się od chłodu
Martwe serce nie zaspokoi głodu.

Teraz więc nad czasem się wzniesiemy
Każdy dzień od nowa przeżyjemy
Nasycimy się do głębi tym, co było
I nie damy, by się życie nasze znów straciło.