Złote kaczeńce

ZŁOTE  KACZEŃCE

Popatrz, jak  pięknie dziś świeci słońce
Więc wepnij we włosy złote kaczeńce
Pozwól się muskać Zefira tchnieniom
Poddaj się morza błękitnym lśnieniom.

Zatańcz na niebie z tęcz obłokami
Roziskrzyj suknię snów kolorami
Niech Cię w ramionach księżyc unosi
Niech Cię do szaleństw Eros zaprosi.

Łuną pragnienia swoje rozjaśnij
Serca kochanków podstępnie skradnij
Bo w co najcudniejsze jesteś  bogata.
Bo jesteś Królową całego świata.

Cóż znaczą?

CÓŻ  ZNACZĄ ?

Cóż znaczą dla mnie drogi wyboiste
Gdy mogę się zanurzyć w  wody posrebrzyste?
Cóż znaczą dla mnie trudy życia mego
Gdy mogę się napawać blaskiem dnia cudnego?

Jak są mało ważne chmury granatowe
Gdy idę w złociste w góry topazowe…
Jak jest mało ważne ust w złości skrzywienie
Gdy w moich przestworzach jest miłości lśnienie…

Tyle jest kochania, alei nieznanych
Tyle we mnie śpiewa pieśni rozśpiewanych
Że się w nich zatracam z każdym mym oddechem
I wiem, co jest miłością, co czekania grzechem.

Czas nieujarzmiony

CZAS  NIEUJARZMIONY

Gdym w szczęściu tańczyła na łące kwiecistej
A wiatr w moje włosy tchnął blaski srebrzyste
Byłam jak Eufrosyna radością spowita
A czas tylko dla mnie wskazówki zatrzymał .

Upojona tańcem, życia miłowaniem
Tak wieki trwać chciałam, być baśni bajaniem
I cudem, co w innych przepychem zakwita
I pięknem, które w dłoniach jak  słońce rozświta.

Lecz  czas nieujarzmiony uwolnił wskazówki
Odczarował blaski, przyćmił ócz tęczówki.
Ale ja zostałam taką, jak być chciałam
Upojona życiem, radość w sercu miałam.

We wszystkim mi do twarzy

WE WSZYSTKIM  MI  DO  TWARZY

Do twarzy mi w błękicie
I w morzu, w dojrzałym życie.
Do twarzy mi w skowronkach
I w trawie, i w poziomkach.

Do twarzy mi w ulewie
I w słońcu, i w niebie.
Do twarzy mi w uśmiechach
I w kwiatach, i w drzewach.

Do twarzy mi w trelach ptaków
I w rosie, w zapachu maków.
Do twarzy mi w jesieni
W poranku, w kolorach ziemi.

Do twarzy mi w aniołach
I miodzie, i w złotych pszczołach.
Do twarzy mi w śpiewaniu,
I ku gwiazdom wzlataniu.

Do twarzy mi w tańczeniu
I w cieple, i w ognia lśnieniu.
Do twarzy mi w radości
I w szczęściu, i w miłości.

We wszystkim mi do twarzy
-mam to, co mi się marzy.
Skarbami otulona
Świat cały trzymam w ramionach.

Wybór

W Y B Ó R

Zgiętymi w łokciach rękoma opierała się o soczystą, ciemno – seledynową trawę. Nogi wyciągnęła daleko przed siebie  dając im możliwość jak najlepszego wypoczynku. Pomarszczoną twarz o zawsze życzliwym, dobrym uśmiechu uniosła ku ostatnim ciepłym promieniom wrześniowego słońca prześwitującym przez zielony baldachim  przydrożnego drzewa.
Znałam ją bardzo mało. Ale to ona   wesoło pomachała mi dłonią, jeszcze przecież obcej,  gdy bardzo przejęta i szczęśliwa po raz pierwszy stanęłam  na  balkonie świeżo zakupionego Domu.
To ona  siedząc w swoim uroczym ogródku  na niziutkim krzesełku  witała mnie pogodnie, wracającą zmęczona z pracy, i dodawała mi otuchy kilkoma ciepłymi, życzliwymi słowami.
To ona częstowała mnie swoimi pięknymi, granatowymi winogronami, które jakby specjalnie w podzięce dla jej dobrego serca i życzliwości co roku owocowały tak obficie.
To ona wreszcie całym swoim zmęczonym, spracowanym sercem kochała- o wiele, wiele bardziej, niż ja – naszą niewygodną, maleńką uliczkę, nasze rzadkie lasy, wiecznie ujadające psy i zakwitające  wiosną kolorowe tulipany.
Kochała to wszystko tak bardzo, że nie potrafiła, nie mogła, zostawić  miejsca, w którym się urodziła, w którym spędziła całe swoje pracowite życie – słodkie dzieciństwo, beztroską młodość, cudowne narodziny  dzieci. Gdzie poczuła pierwsze oznaki  nieubłaganie zbliżającej się starości.
I gdzie ta starość w końcu zapukała do jej drzwi.
Nie potrafiła, choć wiedziała, jak wielkim w tej swojej coraz bardziej niedołężnej starości  jest ciężarem dla swoich dzieci.
A teraz oto leżała spokojnie na trawie sprawiając wrażenie, że położyła się tu  tylko na chwilę, że zapragnęła tylko zaczerpnąć radość i siłę z zawsze dla niej przyjaznej ziemi.
Przechodząc obok uśmiechnęłam się do niej  na przywitanie, skinęłam uprzejmie głową, a ona odpowiedziała mi tym samym. Byłabym poszła dalej, gdyby coś mnie w jej widoku nie zastanowiło. Czy był to trochę mniej pogodny  uśmiech? Czy ledwie widoczny żal w oczach?  Czy sposób, zupełnie dla niej niepodobny, w jaki odprowadzała mnie, wiecznie spieszącą się, wiecznie zaaferowaną,   zawiedzionym  wzrokiem?
Nie wiem. Ale nagle  zatrzymałam się i spytałam :
- Wygrzewa  się pani na słoneczku?
- Nie…Tylko tak mnie jakoś…sparaliżowało.
Nie powiedziała nic więcej. Żadne słowo skargi nie wydobyło się z jej ust., żadna prośba nie została wypowiedziana…

Nie chciała być  ciężarem…ale była.
Nie chciała  zawadzać…ale zawadzała.
Nie chciała być  wyrzutem sumienia…ale była.
Nie chciała swoim uporem, do którego miała prawo, odbierać spokój bliskim, do którego oni mają prawo.
Nie chciała…
Ale była…

Jak pogodzić?

Serce w jaśminach

SERCE  W  JAŚMINACH

W bajkowym świecie wszystko jest kolorowe
I kwiaty, i słońce, i ziemia, i morze
I trawa, co rośnie nad brzegiem ruczaju
I bez, co tak pięknie rozkwita nam w maju.

W bajkowym świecie wszyscy się kochają
Miłości perłami Miłych obdarzają
Każdy dzień jest szczęściem po brzeg wypełniony
Każdy jest  radością spełnień wymarzonym.

W bajkowym świecie przyjaźń jest jak zorza
Co swymi lśnieniami niebo w noc rozżarza
Skrzeniami lśniącymi życie tam rozbarwia
Ciepłym blaskami granat chmur rozgarnia.

Gdzie jest ta kraina w szczęśliwość zasobna?
Gdzie jest położona, gdzie ją spotkać można?
- Dużo dróg przebyłam, wiele pokonałam
Aż w końcu do bajki gościniec poznałam.

Nie jest za górami, nie jest za lasami
Ale w naszych sercach kwitnie jaśminami
Wszystko, co jest dobre, co jest najważniejsze
Tam nam bajką gości, tam jest najpiękniejsze.

Miłością darzeni  z serca miłość damy
Przyjaźni kryształy z niego dobywamy
Purpurą dni trwożne, trudne wykładamy
W sercach otuleniach  spokoju zaznamy.

Świat bajki cudownej jest tutaj, na Ziemi
Jeżeli go poznać i zrozumieć chcemy.

Anny dary Przyjaźni

ANNY  DARY  PRZYJAŹNI

Dziękuję Ci za to, żeś mnie żyć uczyła,
Pokazała ścieżki, o jakich nie śniłam,
Swą do mnie Przyjaźnią na zawsze sprawiłaś
Że za sobą  węzły, burze zastawiłam.

Z miłości uplotłaś cokół tak wysoki
By mnie nie dosięgły złe losy, złe drogi.
Wlałaś w moją duszę siłę i rozwagę,
Radość i pragnienia, dumę i odwagę.

To z Tobą się śmiałam w dni smutne, posępne
Boś złe myśli chciała odegnać ode mnie.
A gdy dni  słoneczne, złociste nastały
W takt  wspólnej radości dusze nasze grały.

Jak tego dokonać, by tak właśnie było
Tyś mnie wciąż uczyła -  i to się zdarzyło.
Teraz dzięki Tobie bliskich mi obdarzam
Tym, co w  darze pięknym od Ciebie dostałam.

Dziękuję Ci, Panie

DZIĘKUJĘ  CI,  PANIE

Dziękuję Ci, Panie, za dary wspaniałe
Co z Twojej dobroci przypadły mi w dziale.
Z miłości  największej w tajemnym swym bycie
Utkałeś największy -  moje piękne życie.

A więc teraz, Panie, dziękuję z pokorą
Za Twe miłosierdzie, co było podporą
Każdej chwili mojej i dnia przeżytego
I które wstąpiło do serca mojego.

Dziękuję Ci, Panie, za moją wrażliwość,
Za to, że w mym sercu dla wszystkich jest miłość.
Dziękuję Ci za to, że mi darowałeś
Moje własne niebo -  jest we mnie na stałe.

Dziękuję za słońce, bo choć jest wysoko
To jest w swoim blasku duszy mej osłodą.
Dziękuję za dobroć, która mnie spowija,
I za radość życia, co we mnie nie mija.

Dziękuję Ci, Panie, za dni trudne, straszne,
I za to, że po nich dni nastały jasne.
Bo te trudne chwile tylko mnie wzmocniły
I dały Przyjaciół, jacy mi się śnili.

Więc się teraz, Panie, Twoim ciałem dzielę,
Które  wraz z opłatkiem czekało w Kościele.
I pragnę gorąco, by mi było dane
Podzielić się sobą, jak Ty czynisz, Panie.

Utkani Z Miłości

UTKANI Z MIŁOŚCI

Jesteś ziarenkiem utkanym z miłości
Jasnym promyczkiem na pochmurnym niebie
Twe maleńkie rączki wplątane w me palce
Łagodzą i pieszczą szorstkość mojej dłoni
Złaknione usteczka ssące moje  mleko
Są kolorem wiśni nabrzmiałej słodyczą.

Gdy wtulony we mnie sennie mrużysz oczy
Poznaję smak raju
-pragnę, by trwał wiecznie.

Lecz wiem, że odejdziesz. Kiedyś tam, w przyszłości
Pójdziesz swoją drogą, dla mnie za daleką.
Poznasz smak radości, bólu, nasycenia
I utkasz z miłości swoje własne ziarnko.