Mam…

MAM…

Dałeś mi, Panie, Serce do kochania,
Abym darowała swoje miłowania
Bym żarem, co we mnie, chciała się podzielić
Bym czarne na inne umiała wybielić.

Dałeś mi, Panie, Oczy do patrzenia
Bym widziała, kogo odegnać od cienia
Abym zobaczyła, jaką łzę obetrzeć
Kogo mam ominąć, a kogo mam wesprzec.

Dałeś mi, Panie, Rozum do rozwagi
Bym żyć lekkomyślnie nie miała odwagi
Aby myśli moje dobroci służyły
Z bezsilnością słabszych odważnie walczyły.

Dałeś mi, Panie, Życie brylantowe
Aby dni i noce były jak bajkowe
Bym co przeżyć miała, z rozkoszą przeżyła
Abym jak jestem, taka zawsze była.

Wpleć w moje włosy

WPLEĆ  W MOJE  WŁOSY

Wpleć w moje włosy  miłosne kryształy
Spraw, aby  pragnieniem usta całowały
Owiń wokół talii dłonie gorejące
Unieś w upojeniu na atłasy lśniące.

Cała Ci poddana z zachwytu umieram
Twoje przytulenia jak nektar odbieram
Tańczę w uniesieniach na rozkoszy falach
Drżę jak  lilia wodna w tęczowych szuwarach.

I pragnę zatrzymać nasze miłowanie
Zakląć w nieskończoność do Plejad wznaszanie.
Więc na całą wieczność w jedność się splatamy.
W senność marzeń zmysłów na zawsze chowamy.

Szczęście

SZCZĘŚCIE

Szczęściem jest na mej kibici Twa dłoń opleciona
Cudna miłość Bliskich dla mnie przeznaczona
W sympatii doznane ciepłe przytulenia
I moich przyjaciół w kochaniu dośnienia.

Szczęściem jest kwiat biały rozkwitły na łące
Pajęczyny nici z kroplą rosy drżące
Wiatr tchnieniami swymi przestrzeń całujący
Koń z grzywą rozwianą miedzą cwałujący.

Szczęściem są gwiazdy w me włosy wplecione
Słońca promieniami ciało me sycone
Muzyki rozkosze drgające w mych zmysłach
Słodycz poezji w sercu mym zakwitła.

Szczęściem są istnienia cudowne doznania
Uczuć najpiękniejszych płomienne wyznania
Każdy dzień czekający, bym przeżyć go miała
I usta pragnące, bym je całowała.

Więc wielbię to szczęście całą duszą swoją
Bo jest mym marzeniem, duszy mej ostoją.
Im dłużej tu jestem, im dłużej tu żyję
Tym bardziej w  łaknieniu jego moje serce bije.

Tęsknoty

TĘSKNOTY

Tęsknię za dłoni Twych słodką pieszczotą
Gdym rano zbudzona po nocy, co złotą
Oplotła mnie nicią  mych pragnień i wzruszeń
I żal zostawiła naszych nienasyceń.

Tęsknię za ramion Twych dobrych objęciem
Gdy wspomnę, jak z każdym ich czułym dotknięciem
Rozkoszy progi niebo otworzyło,
Sprawiło, że śniłam, czego już nie  było.

Tęsknię za ust Twych  miękkim aksamitem
Gdym zawieszona pomiędzy niebytem
Twojej obecności i mego istnienia
Wciąż czuję nasze ku sobie pragnienia.

Tęsknię za włosów Twych nicią pajęczą
Gdy wniwecz obracam uczucia, co dręczą
Twoje i moje złego przeżywanie
Tego, co się stało i się nie odstanie.

Tęsknię za  Twym głosem ciepłym jak me ciało
Gdy pragnę, by to, co jest w Tobie znowu mnie ogrzało
Choć czy moje serce Twoim jest, ja nie wiem.

Kochaj mnie. Tak niewiele i tak wiele chcę.

Nienasycenia

NIENASYCENIA

Wciąż mało mi Ciebie jest w nocy
Wciąż mało mi Ciebie za dnia
Drżę cała od wspomnień rozkoszy
I oczy zasnuwa mi mgła.

Wciąż mało mi spojrzeń przyjaznych
Wciąż mało mi bratnych jest dusz
To dla nich w sercu mym jasnym
Ogrody są pełne róż.

Wciąż mało mi słońca na niebie
Wciąż mało szaleństwa we krwi
Złe mroki odgarniam od siebie
Rozkuwam, co we mnie tak drży.

Wciąż mało mi  życia jest w życiu
Wciąż mało mi nieznanych dróg.
Nie dla mnie jest bycie w niebyciu.
- Przekraczam nieprzekraczalny próg.