Zjawiasz się…

ZJAWIASZ  SIĘ…

Zjawiasz się  w snach miękkich jak puch biały
Sprawiasz, by na niebie gwiazdy migotały
A ich blask świetlisty przenikał pokoje
I gdzieś w dal odeszły wszystkie życia znoje.

Lecz jesteś złudzeniem, kruchą marą senną
I tak, jak złudzenie ciągle jesteś zmienną
Raz jesteś Aniołem, raz Diabłem wcielonym
Raz Uwodzicielem, raz Gniewem szalonym.

Do serca przytulasz słodkie miłowanie
By zaraz odrzucić miłe całowanie
A potem uwodzisz miodnymi słowami
By w chwili następnej być grzmotów gniewami.

Kimże więc Ty jesteś gdy tak w snach przychodzisz?
Dlaczego się gniewasz i kogo uwodzisz?
Komu się  pojawiasz a komu wciąż znikasz?
Czemu jest Cię wielu i jawy unikasz?

SNY

SNY

Śnią Ci się sny platynowe
Suknie, buciki balowe
Świat kryształowy, co śpiewa
Słońce, co zimno rozgrzewa

Śnią Ci się jasne mgławice
Księżyc, gwiazd cudnych winnice
Drzewa na wietrze kłoniące
Ogrody tajemnie szepczące.

Śni Ci się kochań tysiące
Serce z pragnienia gorące
Tulenie, co oddech zabiera
Dotyk, aż dusza zamiera.

Śnią Ci się burze, pioruny
Pożogi, pożary i łuny
Samotność łzami tłumiona
Radość złym słowem strawiona

Dałeś mi, Panie

DAŁEŚ  MI, PANIE

Dałeś mi, Panie, jeden dzień do życia
Dałeś mi, Panie, jeden sen do prześnicia
Dałeś mi, Panie, jedno miłowanie
Dałeś mi, Panie, jedno kochanie.

A ja bym chciała dni setki przeżywać
A ja bym chciała snów tysiąc prześniwać
A ja bym chciała mieć milion miłowań
A ja bym chciała mieć tak wiele kochań.

Więc daruj, mi, Panie, to, o co Cię proszę
A ja w podzięce siebie Ci przyniosę
I każda sekunda, każda chwila moja
Będzie mą wdzięcznością, będzie tylko Twoja.

I  wszystko, co złe, w niebyt się zamieni
A przede mną gwiazdy, miliardy promieni
A ja będę miała setki dni do życia
A ja będę miała…..
(……………)

Moja Poezja

MOJA  POEZJA

Bez Ciebie żyć już nie dałabym rady
Ty mnie wynosisz nad pieśń cykady
Ty pieścisz serce moje gorące
Rozpalasz  wszystkie tajemne żądze.

Jakże ja żyłam, gdy Cię nie było?
Cóżem robiła? Co mi się śniło?
Kogo kochałam? Nienawidziłam?
Komu śliczniałam? Dla kogo brzydłam?

Moja Poezjo, me Ukochanie
Tylko dla Ciebie mam uczuć wzlatanie
Bo oprócz Ciebie nic nie istnieje
Gdy Ciebie nie ma, mój dzień szareje.

Więc przychodź do mnie w każdej sekundzie
Bądź mą Kochanką, moją Arkendze
A ja z wdzięczności wierną Ci będę
I wszystko, co chcesz, Tobie przysięgnę.

Wpleć w moje włosy

WPLEĆ  W MOJE  WŁOSY

Wpleć w moje włosy  miłosne kryształy
Spraw, aby  pragnieniem usta całowały
Owiń wokół talii dłonie gorejące
Unieś w upojeniu na atłasy lśniące.

Cała Ci poddana z zachwytu umieram
Twoje przytulenia jak nektar odbieram
Tańczę w uniesieniach na rozkoszy falach
Drżę jak  lilia wodna w tęczowych szuwarach.

I pragnę zatrzymać nasze miłowanie
Zakląć w nieskończoność do Plejad wznaszanie.
Więc na całą wieczność w jedność się splatamy.
W senność marzeń zmysłów na zawsze chowamy.

Gdym ciało me splotła…

GDYM  CIAŁO  ME  SPLOTŁA...

Gdym ciało me splotła razem z ciałem Twoim
Gdyś żar moich zmysłów w gwiazdach wyspokoił
Gdy krople miłości roszą nasze czoła
Uwierz, że mnie Tobie nikt zabrać nie zdoła.

Leżę w Twych ramionach Tobą przepojona
A każda myśl moja jest Tobą przyśniona
I bliżej nikogo być bardziej nie mogę
Bo to Ty mi dałeś życia swego drogę.

Mówisz, żem świat cały Tobie przesłoniła
Pragniesz, bym się sobą z Tobą wciąż dzieliła
Szepczesz, że za bardzo, że za mocno kochasz
Że bardziej niż Ty mnie kochać nikt nie zdoła.

Lecz tylko dla Ciebie moje serce bije
I tylko dla Ciebie do raju się wzbiję.
Bom ja życie moje z Twoim zaplątała
Tak, jak uniesienia splotły nasze ciała.

Jutrzenka

JUTRZENKA

Stała wśród ciemnej nocy bezbronna,
Naga i tęskna jako mgła jesienna
Oczu powieki  jeszcze mrużyła
Jakby się bała, jakby nadal śniła.

Lecz oto nadszedł czas powitania
Tego, co być ma, przed czym się wzbrania.
Ciemności nocy dniu ustępują
Księżyc w podzięce w srebro całują.

Ona już nie chce dalej się wzbraniać
Już pragnie być tu, już pragnie wchłaniać
W siebie, co los jej przyniósł w niezwykłym
Darze. Co było dla niej tak niedościgłym.

Nagość oblekła w złote promienie
Już w sobie nosi chwili pięknych mgnienie
I cała jest teraz dobrem najwyższym
I cała jest teraz szczęściem najczystszym.

Lecz nagle odrzuca złote promienie
Już nie chce być blaskiem, nie chce być lśnieniem.
Znów pragnie  schować się tam, skąd przybyła.
Już nie chce śnić o tym, o czym kiedyś śniła.

Zostało po niej serc nieukojenie
Zostało po niej duszy cierpienie
I myśl, że tam, gdzie się schowała
Jest to, czego naprawdę chciała.

Przepraszam

PRZEPRASZAM

Przepraszam Cię za wszystko, co Ci uczyniłam
Przepraszam Cię za to, że Cię tak zraniłam
Przepraszam i  za to, że nie zrozumiałam
Przepraszam, że zrobiłam to, czego nie chciałam.

Przepraszam za słowa me pełne goryczy
Przepraszam, że brakło Ci mojej słodyczy
Przepraszam i za to, że mnie tam nie było,
Przepraszam, .że chciałam, by mi się to śniło.

Przepraszam Cię za to, że za wiele chciałam
Przepraszam Cię za to, że krótko czekałam
Przepraszam, że nie byłam dla Ciebie Żołnierką
Przepraszam, że wtedy zakryłam lusterko.

Dziękuję Ci za to, żeś mnie ocaliła
Dziękuję Ci za to, żeś mnie nie zraniła
Dziękuję Ci za to, żeś mnie szanowała
Dziękuję Ci za to, żeś mi dumę dała.

Choć wiem, że Twe życie nie należy do mnie
Choć wiem, że powinnaś już o mnie zapomnieć
Nadal  ciągle czekam, byś mi wybaczyła
Nadal bardzo pragnę, byś w mym życiu była.

I ufam gorąco, że będzie nam dane
Byś się znowu wsparła o me dla Cię ramię
Bo tak, jak pociągi, co się rozjechały
To powtórnie przecież znowu się spotykały.

Na koniec Cię błagam, abyś zapomniała
O mych wszystkich winach -  i bólu nie miała.

Anna Przyjaciółka moja

ANNA  PRZYJACIÓŁKA  MOJA

Miała jak miód ciemny włosy
Miała jak bursztyny oczy
Miała jak  z obrazu dłonie
Miała jak aksamit skronie.

Miała suknię szczerozłotą
Miała usta, co nie zwiodą
Miała szale promieniste
Miała serce jak śnieg czyste.

Była jak córka Kaleba
Była jak dar boży z nieba
Była jak muzyki brzmienie
Była jako snu spełnienie.

Była tam, gdzie być potrzeba
Była, by dać kromkę chleba,
Była, by się mgły rozwiały,
Była, by się łzy schowały.

Była murem i ostoją
…Była Przyjaciółką moją….

Za Bardzo

ZA  BARDZO

Za bardzo Cię kochałam,
Za mocno całowałam,
Za szybko uwierzyłam,
Za dużo w nocy śniłam.

Miałeś dni mych być osłodą,
Miałeś kochać całą mocą.
Miałeś być mym Wojownikiem,
Miałeś nieba być błękitem.

Lecz odszedłeś. Ja zostałam.
Wiem, za dużo Ciebie chciałam.
Moim życiem opleciony
Byłeś mną zbyt nasycony.

Już nie płaczę, choć zranionam
A w mym sercu miłość kona.
Dalej iść samotnie muszę
Choć się w mej samotni duszę.