Jesteś

JESTEŚ

Nie przychodzisz do mnie w snach brylantowych
Nie przychodzisz do mnie w zorzach purpurowych
Nie przychodzisz do mnie w marzeń zamgleniach
Nie przychodzisz do mnie w poświat  srebrzeniach.

Ale przychodzisz w złotych  jesieniach
W słodkich pieszczotach, nienasyceniach
W zapamiętaniach, dłoniach gorących,
W tęsknotach ciała, ustach pragnących.

Nie ma Cię w lekkim obłok płynięciu
W wiatru spowiciach,ognisk gaśnięciu
Nie ma Cię w  liści cichych szelestach
W klejnotach cennych,  z pereł agrestach.

Lecz jesteś ze mną w doli- niedoli
W życia płynięciu w wspólnej gondoli
Jesteś w radościach razem doznanych
I dzieciach pięknych, co z sobą mamy.

Moja muzyka

MOJA  MUZYKA 

Opływasz me ciało, do nieba je wznosisz
By być razem ze mną swoim brzmieniem prosisz
A ja Ci pozwalam pieścić moje zmysły
Bo gdy przyszłaś do mnie, me gwiazdy  rozbłysły.

Tańczę w Twoim rytmie, wczuwam w Twoje drganie
I wiem, jakim szczęściem jest Ciebie kochanie
Tak oto do Ciebie miłość mnie przenika
Swą radości tęczą cała we mnie wnika.

I już nie chcę wiedzieć, co się wokół dzieje
Gdy w upojnym tańcu dusza ma srebrzeje
- A u moich ramion jak ze snu są skrzydła
- A ciało splatają  muzyki mamidła.

Teraz tylko w świecie my dwie istniejemy
Gdy w czarownym tańcu ku sobie idziemy
I pragnę, aby już na zawsze, na wieki tu była
Ja i ma muzyka – i ze mną tańczyła.

Jutrzenka

JUTRZENKA

Stała wśród ciemnej nocy bezbronna,
Naga i tęskna jako mgła jesienna
Oczu powieki  jeszcze mrużyła
Jakby się bała, jakby nadal śniła.

Lecz oto nadszedł czas powitania
Tego, co być ma, przed czym się wzbrania.
Ciemności nocy dniu ustępują
Księżyc w podzięce w srebro całują.

Ona już nie chce dalej się wzbraniać
Już pragnie być tu, już pragnie wchłaniać
W siebie, co los jej przyniósł w niezwykłym
Darze. Co było dla niej tak niedościgłym.

Nagość oblekła w złote promienie
Już w sobie nosi chwili pięknych mgnienie
I cała jest teraz dobrem najwyższym
I cała jest teraz szczęściem najczystszym.

Lecz nagle odrzuca złote promienie
Już nie chce być blaskiem, nie chce być lśnieniem.
Znów pragnie  schować się tam, skąd przybyła.
Już nie chce śnić o tym, o czym kiedyś śniła.

Zostało po niej serc nieukojenie
Zostało po niej duszy cierpienie
I myśl, że tam, gdzie się schowała
Jest to, czego naprawdę chciała.