Kryształy

KRYSZTAŁY

Rozświetlasz kryształem moje włosy
Zanurzasz usta jak w perły z rosy
Cicho całujesz srebrne promienie
Szukasz w miłości mej ukojenie.

Cóż dać Ci mogę, jak wszystko dałam?
Lata cudowne, łzy, gdy płakałam
Radości, smutki, szaleństw tysiące
I to, co było na tamtej łące.

I to już wszystko, nic nie zostało
To, co być miało, to już się stało
Szarość wieczoru oplata życie
Słońce nie dla mnie jest już w zenicie.

Więc skąd te pragnienia, skąd te tęsknoty?
Dlaczego dla mnie wiąż jesteś złoty?
Gdy jesteś obok, serce przyspiesza
I tylko dla Ciebie chcę być najpiękniejsza.

SNY

SNY

Śnią Ci się sny platynowe
Suknie, buciki balowe
Świat kryształowy, co śpiewa
Słońce, co zimno rozgrzewa

Śnią Ci się jasne mgławice
Księżyc, gwiazd cudnych winnice
Drzewa na wietrze kłoniące
Ogrody tajemnie szepczące.

Śni Ci się kochań tysiące
Serce z pragnienia gorące
Tulenie, co oddech zabiera
Dotyk, aż dusza zamiera.

Śnią Ci się burze, pioruny
Pożogi, pożary i łuny
Samotność łzami tłumiona
Radość złym słowem strawiona

Chcę Ci podarować gwiazdy

CHCĘ  CI  PODAROWAĆ  GWIAZDY

Chcę Ci podarować gwiazdy z nieba mego
Dać Ci posmakować miodu najsłodszego
Ze s łów wyczarować wyznania miłości
Z przytuleń przekazać same cudowności.

Jestem Twoim grzechem, fantazją, boginią
Płomieniem gorącym, snów Twych zwyciężczynią
Cichym echa brzmieniem, pajęczyną złotą
Z Twoich żądnych pragnień przybyłą istotą.

Więc przyjmij me dary, bez końca je smakuj
W okowach kochania na zawsze nas zakuj
Niechaj srebrne gwizdy tylko dla nas świecą
Niechaj nasze serca żarem się rozświecą.

Oto ja

OTO  JA

Oto ja. Utkana z czarownych konwalii
Skrywam się w cudownej magii
Tam, gdzie w samotność się wtulę
Gdzie się do siebie przytulę.

Sukienką ma wietrze powiewam
Kłaniam się ptakom i drzewom
Całuję gwiazdy na niebie
I cała jestem śpiewem.

Tańczę w różowych obłokach
Z księżycem się ścigam w zawodach
Świat cały biorę w ramiona
Jestem żoną Posejdona.

Głowę unoszę wysoko
Ma duma jest dla mnie opoką
Nie zrani mnie strzała ukryta
Ja swoje rozwijam skrzydła.

Nie dam się złamać wichurom
I porwać podstępnym wirom
Z życiem walczę o życie
I nie chcę być w  mglistym niebycie.

Za późno ?

ZA  PÓŹNO ?

Mojemu Mężowi

Za późno na na miłość gorącą, kwiecistą
Na szaleństw tysiące w noc słodką, srebrzystą
Na moc pocałunków palących jak ogień
Spojrzeń  nienasytych płonących jak płomień.

Za późno na spacer w ogrodzie liliowym
Gdzie wiatr opatula zapachem wiśniowym
Na ławce pobladłe dwa serca wyryte
Słowa najpiękniejsze w pamięci ukryte.

Lecz gdy usta przybliżasz do ust mych gorących
Nic nie ma znaczenia oprócz pragnień drżących
Gdy szepczesz cichutko miłosne zaklęcie
Wiem, że na nic dla nas nigdy za późno nie będzie.

Anioł i diabeł

ANIOŁ  I  DIABEŁ

Anioł i diabeł walczą o mą duszę
Lecz ja jednego i drugiego kuszę
Roztaczam dla nich  szkiełka purpurowe
Motam na oczach wstęgi kolorowe.

Anioł mnie woła, przyciąga do siebie
Pragnie, aby było mi z nim tak jak w niebie
By życie moje płynęło jak spokojne wody
Bym w jego ramionach szukała osłody.

Diabeł się sroży, wabi, przekonuje
Nieznane rozkosze dla mnie wynajduje
Mówi, że tylko przy nim zaznam uwielbienia
I jedynie dla mnie świat w cuda przemienia.

A ja jednego i drugiego łaknę
Chcę, aby obaj byli cali dla mnie
Więcej obiecuję, jeszcze bardziej nęcę
I wiem, że jak bluszczem się nimi okręcę.

I czuję, żem teraz jest słodka jak anioł
A w wirze diabelskim tańczy we mnie żywioł
I teraz obu jestem poślubiona
Bom tak się zrodziła, bom tak jest stworzona.

Zabroń mi, Boże

ZABROŃ  MI,  BOŻE

Zabroń mi, Boże, tańczyć w promieniach
Z wiatrem wirować w najsłodszych westchnieniach
Jak motyl modry wtapiać się w przestworza
Pląsać z obłokami, gdzie migocze zorza.

Zabroń mi, Boże, w muzykę się wtulać
I całą siebie jej puchem otulać
Aż drżące ciało podda się marzeniom
A szelesty pragnień rozśpiewanym echom.

Zabroń mi, Boże, mą poezję pisać
Duszę i tęsknoty dla innych odkrywać
Tworzyć strofy cudne dla serca każdego
Oddać, co najlepsze, z żaru swojego.

Zabroń mi, Boże, kwiaty wpleść we włosy
Biegać w zachwyceniu tam, gdzie złote kłosy
Suknię z maków włożyć jak królewską szatę
Mieć z łąki i lasów przecudną komnatę.

Zabroń mi, Boże, każdą chwilę kochać
Do świata, do ludzi z radością uśmiechać
Schylać się w miłości nad każdą cząsteczką
I być choć przez chwilę jak z bajki księżniczką.

Nie, nie broń mi, Boże….bo to życie moje.

Dałeś mi, Panie

DAŁEŚ  MI, PANIE

Dałeś mi, Panie, jeden dzień do życia
Dałeś mi, Panie, jeden sen do prześnicia
Dałeś mi, Panie, jedno miłowanie
Dałeś mi, Panie, jedno kochanie.

A ja bym chciała dni setki przeżywać
A ja bym chciała snów tysiąc prześniwać
A ja bym chciała mieć milion miłowań
A ja bym chciała mieć tak wiele kochań.

Więc daruj, mi, Panie, to, o co Cię proszę
A ja w podzięce siebie Ci przyniosę
I każda sekunda, każda chwila moja
Będzie mą wdzięcznością, będzie tylko Twoja.

I  wszystko, co złe, w niebyt się zamieni
A przede mną gwiazdy, miliardy promieni
A ja będę miała setki dni do życia
A ja będę miała…..
(……………)

Moja Poezja

MOJA  POEZJA

Bez Ciebie żyć już nie dałabym rady
Ty mnie wynosisz nad pieśń cykady
Ty pieścisz serce moje gorące
Rozpalasz  wszystkie tajemne żądze.

Jakże ja żyłam, gdy Cię nie było?
Cóżem robiła? Co mi się śniło?
Kogo kochałam? Nienawidziłam?
Komu śliczniałam? Dla kogo brzydłam?

Moja Poezjo, me Ukochanie
Tylko dla Ciebie mam uczuć wzlatanie
Bo oprócz Ciebie nic nie istnieje
Gdy Ciebie nie ma, mój dzień szareje.

Więc przychodź do mnie w każdej sekundzie
Bądź mą Kochanką, moją Arkendze
A ja z wdzięczności wierną Ci będę
I wszystko, co chcesz, Tobie przysięgnę.

Dzień i Noc

DZIEŃ  I  NOC

Przychodzisz do mnie jak dzień najśliczniejszy
Jak promyk słońca ciepły, milejszy
Ogrzewasz w dłoniach lodowe sploty
Wtulasz w me serce cudne tęsknoty.

Gdy wichry losu czas mój zawieją
Gdy tęcze na niebie moim ciemnieją
Ty szepczesz do mnie czule, łagodnie
Całujesz usta moje miłośnie.

Przychodzisz do mnie jak noc chmurna, ciemna
I moja namiętność jest już daremna
W Twych oczach nie lśnią złote bursztyny
Gdzieś znikły uczuć Twych seledyny.

Jesteś jak burza, jak huragany
Odsłaniasz świat Twój dla mnie nieznany
Niszczysz marzenia me poziomkowe
Odganiasz z oczu sny malinowe.

Nie przychodź do mnie, gdy jesteś Nocą
Przyjdź Dniem – bo wtedy ognie serc naszych migocą.